Krzysztof Bojko
POEZJA
METAFORA NA ŁAWCE
sentyment do czystej
kartki
powstrzymuje przed
kreśleniem
nic nie znaczących znaków
truizm osiąga próg
kolejnej emocji
żeby z parkowej ciszy
wydobyć chociaż jedno
niezwyczajne skojarzenie
jeśli drzewa zbyt gęste
refleksja błyśnie od lamp
gdy na alejkach zaczną
utykać
senne aluzje
zwiotczeje myśl o puencie
odkrywając przed świtem
swój prozaiczny cień
NIE O BEZWŁADNOŚCI
sekrety od siebie czytamy
z pustych kartek
odpowiedzi wydają się być
krzykiem introwertyków
w tłumie obojętniejemy
i nie potrzeba nam rozgrzeszenia
z chwil spędzonych wśród
niczego niepodejrzewających
członków rodzin
zachowam dystans
do beznadziejnego świata
jeśli na nowo wytłumaczysz mi
trzecią zasadę dynamiki
ciszy
ROZWIĄZANIE
bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu
a któż zdoła się ostać?
anno domini 1999 dnia trzydziestego września
zlikwidowano tory nasączone łoskotem wagonów
a w nich broń do zabijania strachu i odwagi
wszystkich żywych gdy pół wieku wcześniej uchylono
piekło w kominach krematoriów i leśnych dołach
jak bardzo mylił się Judasz sądząc że będzie
sprawiedliwszy od zbrodniarzy chrześcijańskiej ery
ogłoszonej przez racjonalistów czasem
technologicznych eksplozji
a ty właśnie dzisiaj próbujesz nieudolnie
opuścić ogolone łono matki której płacz
zbieram w reklamówce z bielizną na zmianę
pocieszam ją bo trwasz dla nas bez cesarskiego cięcia
do przeźroczystego rana
w oczekiwaniu na zbawienne kleszcze
zaspanego ordynatora
i wypłynięcie zielonej wody
DUAL SiM
przed nami zakręt - niewidoczny
brakuje drogowskazu
myślisz o jednym
takie prawo gdy ktoś czyli ja bez pytania
wpatruje się w księżyc
aż wyciągnie na granatowy stół
kolejną kwadrę
ogrania letarg i niechęć na salto mortale
skądinąd u dobrodusznego lunatyka
a piję z nim do upadłego
by posłuchać parę zdań więcej
niż powie tobie na schodach donikąd - czytaj:
powrotnych z dachu
nazwanego po pierwszym razie
cudem cudów twojego wszech
i mojego pół świata
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)