EGZORCYSTA

w głosie dwunastoletniej córki
kipi fascynacja książkowym czarodziejem
jest szczęśliwa próbując pisać 
opowiadanie
pierwsze w życiu


pytany nie wiem co odpowiedzieć
tym bardziej że temat 
"jak powstawał świat”
wymyśliła młoda nauczycielka
one często patrzą nieobojętnie


być może próżnia potrzebuje przestrzeni
by quasi-cząstki wylewać z pustego
przede mną kolejny krzyżyk
mleko na sen i trzask
spadających okularów


METAFORA NA ŁAWCE

sentyment do czystej kartki
powstrzymuje przed kreśleniem
nic nie znaczących znaków
 
truizm osiąga próg kolejnej emocji
żeby z parkowej ciszy
wydobyć chociaż jedno
niezwyczajne skojarzenie
 
jeśli drzewa zbyt gęste
refleksja błyśnie od lamp
gdy na alejkach zaczną utykać
senne aluzje
 
zwiotczeje myśl o puencie
odkrywając przed świtem
swój prozaiczny cień

 

NIE O BEZWŁADNOŚCI

sekrety od siebie czytamy
z pustych kartek
odpowiedzi wydają się być
krzykiem introwertyków
 
w tłumie obojętniejemy 

i nie potrzeba nam rozgrzeszenia 

z chwil spędzonych wśród 

niczego niepodejrzewających 

członków rodzin
 
zachowam dystans 
do beznadziejnego świata
jeśli na nowo wytłumaczysz mi
trzecią zasadę dynamiki

ciszy

ROZWIĄZANIE

bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu
a któż zdoła się ostać?



anno domini 1999 dnia trzydziestego września
 
zlikwidowano tory nasączone łoskotem wagonów
a w nich broń do zabijania strachu i odwagi
wszystkich żywych gdy pół wieku wcześniej uchylono
piekło w kominach krematoriów i leśnych dołach


jak bardzo mylił się Judasz sądząc że będzie
sprawiedliwszy od zbrodniarzy chrześcijańskiej ery
ogłoszonej przez racjonalistów czasem
technologicznych eksplozji


a ty właśnie dzisiaj próbujesz nieudolnie
opuścić ogolone łono matki której płacz
zbieram w reklamówce z bielizną na zmianę
 
pocieszam ją bo trwasz dla nas bez cesarskiego cięcia
do przeźroczystego rana
w oczekiwaniu na zbawienne kleszcze
zaspanego ordynatora
i wypłynięcie zielonej wody



DUAL SiM

przed nami zakręt - niewidoczny
brakuje drogowskazu
myślisz o jednym


takie prawo gdy ktoś czyli ja bez pytania
wpatruje się w księżyc
aż wyciągnie na granatowy stół
kolejną kwadrę


ogrania letarg i niechęć na salto mortale
skądinąd u dobrodusznego lunatyka
a piję z nim do upadłego
by posłuchać parę zdań więcej
niż powie tobie na schodach donikąd - czytaj:


powrotnych z dachu
nazwanego po pierwszym razie
cudem cudów twojego wszech
i mojego pół świata